Wszystko co musisz wiedzieć o mieszkaniu dla młodych

M.B. - .

Prawie wszystkie kraje Unii Europejskiej zrobiły coś, aby rozruszać sektor budowlany. Miała to być odpowiedź na kryzys ekonomiczny, bodziec dla zwalniających gospodarek. W Polsce też ruszyły programy dopłat do kredytów mieszkaniowych, z których najnowszym, działającym od 2014 roku, jest „Mieszkanie Dla Młodych”, czyli po prostu MDM.

mieszkanie dla młodych

Zasady tego programu nie należą do szczególnie prostych, tym bardziej że trudno orzec, czy to bardziej element polityki ekonomicznej czy może tak zwanej prorodzinnej, ale to chyba najmniej istotny element tego całego sporu. Bardziej poruszające jest pierwsze zdanie, jakim rząd zwraca uwagę na swój program: „kupno mieszkania to spore wyzwanie finansowe dla każdego młodego człowieka”. Najwyraźniej ktoś wyszedł z założenia, że później po prostu wyjmuje się z portfela potrzebną gotówkę i bam, mieszkanie jest.

Kto może wnioskować o dopłaty?

Tak czy owak, mieszkanie jest przede wszystkim dla osób młodych, czyli – przynajmniej tak ustalił to rząd – osób poniżej 35 roku życia. To jednak nie wszystko, bo wprowadzono pewien wymóg, żeby trochę ograniczyć możliwość manipulacji – dopłat nie dostanie nikt, kto ma, bądź w bliżej nieokreślonej przeszłości posiadał mieszkanie lub był współwłaścicielem takowego, i to niezależnie od tego, dlaczego już właścicielem mieszkania nie jest, ani jakie było to mieszkanie.

Oczywiście nie każde mieszkanie czy dom będą mogły zostać dofinansowane. Pierwsza sprawa to powierzchnia lokalu. Maksymalna, przy jakiej można w ogóle starać się o dofinansowanie w programie MDM to 75 albo 100 metrów kwadratowych odpowiednio dla mieszkania i domu jednorodzinnego. Powierzchnia ta może ulec zwiększeniu, jeśli chodzi o nabywców, którzy wychowują troje lub więcej dzieci. Na pałace jednak nie ma co liczyć – 85 albo 110 metrów szału nie robi. Ważny warunek: niezależnie od typu nieruchomości, musi to być transakcja na rynku pierwotnym, więc odkupienie mieszkania w ramach MDM niestety nie wchodzi w rachubę. Są też pewne wymagania, które dotyczą kredytu. Trzeba z niego pokryć minimum 50% ceny mieszkania.

Zbiegło się to w czasie ze wprowadzeniem nowej Rekomendacji S, która i tak wymusza posiadanie wkładu własnego i od tego w ogóle uzależnia udzielenie kredytu. To jednak nie wszystko, bo kredyt taki może być zaciągnięty na okres nie krótszy niż 15 lat (z drugiej strony, nowa rekomendacja S dopuszcza kredyty na maksymalnie 25 lat, ewentualnie warunkowo na 30 i nic dłużej). Na koniec wisienka na torcie – pewien niezrozumiały, może trochę nielogiczny i oczywiście czysto arbitralny wskaźnik. Otóż autorzy programu pokusili się o to, aby dla określonych lokalizacji wyznaczyć pewne ceny graniczne, których przekroczenie spowoduje, że wniosek o dopłatę zostanie odrzucony.

Podsumujmy więc – aby w ogóle móc ubiegać się o dopłatę w ramach programu Mieszkanie Dla Młodych:

  • nabywca mieszkania nie może mieć więcej niż 35 lat;
  • nie może być ani właścicielem, ani współwłaścicielem lokalu mieszkalnego (ani w chwili składania wniosku, ani wcześniej);
  • mieszkanie nie może być droższe niż wartość progowa ustalona dla danej lokalizacji;
  • mieszkanie musi być kupowane na rynku pierwotnym i nie może być większe niż 75 metrów (85 w przypadku nabywców wychowujących co najmniej troje dzieci), a dom większy niż 100 metrów (w większej rodzinie 110);
  • okres kredytowania nie może być krótszy niż 15 lat, a wysokość kredytu niższa niż 50% wartości rynkowej nieruchomości.

Ile można dostać pieniędzy?

Jeśli wydawało ci się, że zasady przyznawania dopłat są niezrozumiałe, do zdziwisz się dopiero teraz. Jeśli bowiem chodzi o wysokość dopłat, to już chyba nikt nie ma wątpliwości, że pobudzenia gospodarki nimi osiągnąć się nie da, a wpływ na politykę prorodzinną będzie dosłownie żaden (nikt nie będzie płodził ani adoptował dzieci po to, żeby dostać dopłatę do kredytu mieszkaniowego, to przecież paranoja). Ale do rzeczy. Przede wszystkim – dopłata może objąć tak naprawdę nie wkład potrzebny na całe mieszkanie, ale maksymalnie na 50 metrów, no chyba że mieszkanie ma być mniejsze, to oczywiście do metrażu nieruchomości. I teraz zaczynają się schody. Co do zasady można otrzymać 10% dopłaty – na tyle mogą liczyć osoby samotne oraz małżeństwa bezdzietne. „Bonus” za pierwsze dziecko: 5 punktów procentowych, dopłata 15%. A teraz coś, co chyba trzeba rozrysować: 5% dopłaty dodatkowo, można je przeznaczyć na wcześniejszą spłatę kapitału, jednak tylko dla rodzin z trojgiem lub więcej dzieci, przy czym trzecie (lub kolejne) dziecko, musiałoby się urodzić w ciągu 5 lat od dnia zakupu mieszkania. Oczywiście tutaj też jest na koniec dodatkowe zastrzeżenie: wszystkie dopłaty odnosi się do wskaźników opracowanych dla danej lokalizacji.

Trzeźwym okiem, czyli ocena MDM

Program jest na pewno sensowniejszy od „Rodziny na Swoim”, a to choćby z tego względu, że mogą z niego skorzystać również osoby samotne. Wysokość dopłat, jeśli nie liczyć niepotrzebnie skomplikowanego systemu ich obliczania, przeciętnie będzie prawdopodobnie wyższa. Niepotrzebne było komplikowanie wymogów i zasad obliczania dopłat, jednak należy zrozumieć obawy rządu, który musi jednocześnie wypłacać dopłaty i obcinać wydatki. Sam program wydaje się lepiej przemyślany i bardziej dopracowany, przystosowany do realiów polskiego rynku i fakt, że obejmuje tylko mieszkania i domy nowe, może dać jakiś zastrzyk gospodarce, a także podnieść stopę życia – nie będzie dofinansowania kiepskich mieszkań do remontu, który nigdy nie nastąpi. To jednak jest chyba efekt uboczny.

Warto na koniec dodać, że o programie można się dowiedzieć więcej, bezpośrednio u doradcy w banku. Wystarczy wybrać kredyt mieszkaniowy i wypełnić wniosek. Doradca wyliczy zdolność kredytową, przedstawi wszystkie tajemnicze „wskaźniki” oraz udzieli sensownych odpowiedź na pytania.