Oświadczenia do kredytów – o co chodzi?

M.B. - .

Wiele firm pożyczkowych i banków od jakiegoś czasu bardzo mocno promuje oferty kredytów na oświadczenie. Wiele osób nie wie, czym owe oświadczenia są, albo korzysta z nich w niewłaściwy sposób, tymczasem jest to spore ułatwienie, na które konsumenci czekali od dawna.

Czym są oświadczenia?

kredyt na oświadczenieOświadczenie to dokument, w którym potencjalny kredytobiorca sam określa wysokość swoich dochodów i wydatków. Zastępuje ono przede wszystkim stosowane w pozostałych wariantach kredytów zaświadczenia o dochodach wystawiane przez pracodawcę. Klient jest proszony o podanie formy zatrudnienia, miejsca pracy oraz dochodów (oczywiście bank informuje też, w jaki sposób należy tę kwotę obliczyć w przypadku poszczególnych form zatrudnienia.

Dlaczego oświadczenia są wygodne?

Wiele osób nie miało wcale ochoty udawać się do księgowego w firmie i prosić go o zaświadczenia. Wiadomo, jaka dziś panuje atmosfera w wielu firmach – najlepiej siedzieć cicho i nie pokazywać swoich problemów, a tu jeszcze trzeba pokazać problem skądinąd dość wrażliwy, bo brak pieniędzy. Oświadczenia można wypełniać w formie elektronicznej, jeśli system wnioskowy banku jest do tego przygotowany, a to kolejne spore ułatwienie, ponieważ umożliwia przejście całej procedury kredytowej naprawdę online, natomiast przy składaniu wniosku elektronicznego o kredyt udzielany na podstawie zaświadczeń, dokumenty te i tak trzeba było zanieść do oddziału banku.

Gdzie są granice wolności

Wiele osób nagina lub ignoruje przepisy związane z oświadczeniami, podając nieprawdziwe dane. Chodzi oczywiście o to, aby bank otrzymał takie dane, z jakich obliczy kredytobiorcy jak najwyższą zdolność kredytową. Tam, gdzie dopuszczalne jest szacowanie (zazwyczaj podaje się uśrednioną kwotę z trzech miesięcy i bank dopuszcza pewne zaokrąglenia), można się odrobinę pomylić, ale wielu kredytobiorców „myli" się nawet kilkukrotnie. Problemy z tym się wiążące mogą mieć różnoraki charakter: po pierwsze, obliczanie zdolności kredytowej to nie jest czysta złośliwość i widzimisię banku. Obowiązek jej sprawdzenia jest nałożony na banki przez instytucje państwowe, natomiast oświadczenia mają tylko uprościć całą procedurę. Sprawa druga – bank prosi o podanie danych pracodawcy i zachowuje prawo do weryfikacji przedstawionych danych choćby telefonicznie.

Oczywiście tutaj istnieją pewne ograniczenia w formie i treści pytań, jakie bank może zadawać pracodawcy, natomiast gdyby okazało się, że kredytobiorca celowo wprowadził do oświadczenia błędy wykraczające poza granice zwykłych zaokrągleń, to może mu zostać wypowiedziana umowa kredytowa (wówczas całą kwotę należy zwrócić bezzwłocznie wraz z odsetkami), a także grożą mu odpowiednie sankcje karne, przy czym tutaj mogą one dotyczyć samego podania nieprawdziwych danych lub nawet zatajenia informacji w celu osiągnięcia korzyści finansowej. Oba te przestępstwa są zagrożone surowymi karami łącznie z pozbawieniem wolności i nie jest prawdą, że banki nie sprawdzają swoich kredytobiorców. Normalną praktyką jest na przykład weryfikacja danych podanych przez osoby, których historia w BIK nie jest pozytywna.

Oświadczenia – dobre czy złe?

Możliwość zastąpienia zaświadczeń oświadczeniami to olbrzymi krok naprzód w polskich przepisach kredytowych. Sęk w tym, że tego rodzaju rozwiązania działają przede wszystkim wtedy, kiedy obie strony umowy grają fair. Nadużycia w oświadczeniach są bardzo częste, a banki na niektóre z nich nie mogą przymknąć oka, bo oznaczałoby to wspieranie podobnych praktyk, co oczywiście nawet dla banków rodzi ryzyko określonych sankcji.