Małych mieszkań wciąż za mało

Małych mieszkań wciąż za mało zwłaszcza w Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku, Poznaniu i Krakowie. Niedrogie, stosunkowo małe mieszkania do 50 m2 powierzchni sprzedają się nie dłużej niż dwa - trzy tygodnie. W Warszawie od ręki sprzedają się nowe mieszkania dwupokojowe o powierzchni ok. 50 m2, z oddzielną kuchnią w cenie od 200 000 zł do 350 000 zł.

Na rynku nieruchomości wciąż brakuje małych mieszkań, natomiast duża liczba nowych mieszkań powyżej 70 m2 powierzchni wciąż czeka na nowych właścicieli ze względu na wysoką cenę i trudności z otrzymaniem kredytu hipotecznego na zakup dużych i drogich mieszkań.

Dwa nieduże pokoje to dziś podstawa oferty deweloperów. Takie mieszkania w Gdańsku, Poznaniu, we Wrocławiu, w Krakowie i w Warszawie sprzedają się jak świeże bułeczki. Kupujących nie stać na większe mieszkania ponieważ banki niechętnie udzielają dużych kredytów a i kupujący nowe mieszkania obawiają się nadmiernego obciążenia finansowego związanego z takim zakupem. Wysoka kwota za nowe mieszkanie w Warszawie odstrasza kupujących.

Zdecydowana większość dwupokojowych mieszkań w ofercie deweloperów ma teraz ok. 40–52 m2 powierzchni. I właśnie takie mieszkania są obecnie poszukiwane na rynku nieruchomości.

Choć dla mieszkańców spadek metrażu może oznaczać niższy komfort, z dominacji niedużych dwóch pokoi w ofercie deweloperów cieszą się pośrednicy z rynku wtórnego. I nie obawiają się, że bogata oferta w przyszłości doprowadzi do spadku cen najmu czy sprzedaży lokali z drugiej ręki.

Małych nowych mieszkań jedno- i dwupokojowych jest ciągle za mało w porównaniu z potrzebami wynajmujących i kupujących. Chętnych na takie mieszkania nie brakuje. Na ich korzyść przemawiają przystępna cena i metraż, który odpowiada m.in. młodym ludziom rozpoczynającym samodzielne życie.

Wiele wskazuje na to, że w najbliższym czasie deweloperzy w Warszawie, Gdańsku, Krakowie, Poznaniu, Bydgoszczy, Toruniu i we Wrocławiu będą nadal stawiać głównie na mniejsze mieszkania jedno- i dwupokojowe. Mimo spadku stóp procentowych, kupujący bardzo ostrożnie podchodzą do inwestycji w nowe mieszkanie, a w bankach nie widać chęci do większego poluzowania polityki dotyczącej kredytów hipotecznych mimo iż sytuacja gospodarcza zacznie się poprawiła.

Przy kupnie nowego mieszkania jest wymagany wkład własny. To wielu osobom ogranicza możliwość kupna mieszkania jedno- i dwupokojowego na kredyt, a w przypadku mieszań 3, 4 i 5-pokojowych wręcz uniemożliwia. W Warszawie nie widać wielu argumentów, które przemawiałyby za widocznym wzrostem zainteresowania dużymi mieszkaniami.

Od 2017 roku obowiązuje wymagany wkład własny w wysokości 20 procent. To oznacza, że kto chce kupić mieszkanie czy dom, musi najpierw uzbierać wspomniane 20 procent wartości danej nieruchomości, żeby móc w banku ubiegać się o kredyt hipoteczny na sfinansowanie jej zakupu. W 2018 roku wkład własny nie ulegnie już podwyższeniu. Wymagany wkład własny to z jednej strony ograniczenie dostępności kredytów mieszkaniowych dla osób, których na nie po prostu nie stać.

Jeśli spojrzymy na tą sprawę z drugiej strony, wkład własny na zakup mieszkania jest korzystny dla banku, z punktu widzenia jego stabilności finansowej. To oznacza, że bank ma do czynienia z klientami tzw. mniej ryzykownymi.

Kredyty hipotecznie najtańsze w historii

Po wnikliwych analizach i obliczeniach, eksperci finansowi twierdzą, że kto chce zainwestować swoje pieniądze, niech lepiej nie wybiera lokat, tylko kupi mieszkanie pod wynajem. Zakup mieszkania w Warszawie, Poznaniu, Krakowie, Bydgoszczy, Gdyni, Gdańsku i we Wrocławiu bardziej się opłaca i zapewnia większy zysk (nawet 3-krotnie wyższy) w porównaniu do oprocentowania na lokatach bankowych.