Lokaty - Fundusze
Posiadanie do swobodnej dyspozycji nawet niewielkiej ilości wolnych
środków, które mogą okazać się nagle potrzebne,
jest podstawą dobrze zaplanowanych finansów. Dodatkowo
świadomość, że pieniądze nieustannie pracują na zysk i jednocześnie są
w zasięgu ręki, jest bardzo ważna. Dlatego
lokaty gwarantują
pewny, wysoki zysk i nieskrępowany dostęp do zgromadzonych na nich
środków.
Zarabiaj na
akcjach, walutach bądź surowcach w Indiach, Rosji czy Brazylii! Zaufaj
specjalistom, którzy zadbają
o zyski i bezpieczeństwo Twojej inwestycji.
Otwórz
konto
online i inwestuj 24 godziny na dobę!
W prosty sposób i zupełnie za darmo aktywuj
Konto Transakcyjne,
pozwalające Ci zarządzać inwestycjami przez internet.
Wybierz
fundusze
dla siebie i zarabiaj!
Porównaj wyniki
funduszy
i skorzystaj z bezpłatnych narzędzi, które pomogą Ci wybrać
odpowiedni
dla Ciebie
fundusz
z 300 dostępnych na Multifund.pl. Od tej chwili zarabiasz!
Lokata on - line
to, Internetowy Oddział, to wygoda, nowoczesność i bezpieczeństwo!
Sprawdź najnowsze oferty.
|

Poliso-lokata
na 12%, 15% i 16% jest oferowana w ramach produktu ubezpieczeniowego o
charakterze inwestycyjno-oszczędnościowym ?Lokator 6m i 12m? oferowany
przez TU na Życie EUROPA SA. Produkt stanowi połączenie ubezpieczenia
na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (część inwestycyjna)
oraz ubezpieczenia na życie i dożycie tzw. poliso-lokaty (część
lokacyjna). Inwestowanie w ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe
obarczone jest ryzykiem inwestycyjnym. Przedstawione oprocentowanie
12%, 15% i 16% w skali roku jest oprocentowaniem brutto, co odpowiada
produktowi bankowemu nie zwolnionemu z podatku "Belki" odpowiednio
9,72%, 12,15% i 12,96%. Szczegóły, opłaty i warunki
rezygnacji z
produktu dostępne są w oddziałach Gold Finance.
|
|
|
Szybki i łatwy dostęp do pożyczek od 300 do 1500 zł
Co wiemy o inwestowaniu?
O tym, że warto
oszczędzać, rodzice przekonują swoje dzieci już od najmłodszych lat. Co
prawda wraz z odejściem minionej epoki zniknęły gdzieś Szkolne Kasy
Oszczędności, ale pojawiły się znacznie ciekawsze i nowocześniejsze
rozwiązania, jak choćby młodzieżowe konta bankowe.
Z biegiem lat nasze
potrzeby finansowe wzrastają, ale równocześnie powiększają
się możliwości korzystania z innych instrumentów
finansowych. Oprócz tradycyjnego oszczędzania, polegającego
na odkładaniu ciężko zarobionych pieniędzy na lokacie, możemy lokować
je w funduszach
inwestycyjnych.
W
funduszach inwestycyjnych jest bowiem potencjał dużych
zysków i szansa pośredniego udziału w obrocie akcjami
spółek i innymi instrumentami na rynkach krajowych i
zagranicznych. Fundusze są popularniejszą formą
inwestowania na giełdzie, niż bezpośredni udział w transakcjach
odbywających się na giełdowym parkiecie.
Skoro więc fundusze
inwestycyjne są świetną formą oszczędzania i inwestowania, dlaczego wciąż nie cieszą
się u nas tak dużą popularnością jak w krajach zachodnich i przegrywają
z dającymi mniejsze zyski lokatami? Nie trzeba przeprowadzać badań i
specjalistycznych analiz socjologów, psychologów,
analityków czy innych naukowców, by znaleźć
przyczynę, dla której wiele, często młodych ludzi, nie
decyduje się na powierzenie swych oszczędności zarządzającym
funduszami. Brak zaufania do funduszy – powiedzą jedni.
Kryzys gospodarczy, recesja i jej skutki – stwierdzą kolejni.
Brak myślenia o zabezpieczeniu swojej przyszłości i starości
– orzekną kolejni. Przyczyna może być jednak bardziej
prozaiczna.
Z pytań jakie często
zadają mi osoby zainteresowane inwestycją
w fundusze
i dalszych rozmów z nimi wynika, że często to nie brak
pieniędzy czy niechęć do podjęcia odpowiedzialności za swoją przyszłość
stoją na drodze do funduszy. Przyszli inwestorzy nie mają
po prostu podstawowej wiedzy o rynku funduszy i zasadach jego
funkcjonowania. Co gorsza, często opierają swoją wiedzę na zasłyszanych
pogłoskach bądź na podstawie wiedzy od tzw. doradców
klienta, którzy sami mają spore braki w funduszowej wiedzy.
W ostatnich dniach miałem na temat funduszy dwie interesujące rozmowy z
młodymi osobami.
Student z małego
miasta, który ma przed sobą jeszcze kilka lat nauki szukał
ciekawego sposobu na pomnażanie oszczędności. Posiada niskooprocentowane
konto oszczędnościowe, a nawet lokatę na której co
miesiąc dopisywane ma kilka złotych odsetek. Od jakiegoś już czasu
myśli o przeniesieniu części oszczędności do funduszu. Skłoniła go do
tego informacja, którą gdzieś usłyszał, że biorąc pod uwagę
inflację i te kilkadziesiąt groszy, które pobiera bank na
poczet „podatku Belki”, jego oszczędności realnie
topnieją. Student ten miał szczęście, bo wkrótce jego
rodziców miał odwiedzić doradca
finansowy, który oferował spore zyski w funduszach.
Po spotkaniu
rozmówca mój stwierdził jednak, że pozostanie
chyba przy lokacie. Na lokatę nie musi bowiem wpłacać
miesięcznych składek wysokości kilkudziesięciu złotych i zobowiązywać
się do tego na kilka lat. Z lokaty może też wypłacić środki po
kilku miesiącach, a nawet w dowolnej chwili ją zerwać, licząc się
najwyżej z utratą zysku. Od doradcy dowiedział się zaś, że za wypłatę
swoich, wpłacanych regularnie co miesiąc pieniędzy, przed upływem
pięciu lat przyjdzie mu zapłacić w najlepszym przypadku prowizję rzędu
kilkudziesięciu procent.
Nie mam pewności, czy
ów doradca – świadomie lub nie –
nadużywał słowa „fundusz
inwestycyjny”, czy też student źle
zrozumiał, jaki produkt jest mu przedstawiany. Jednego można było być
pewnym – ani on, ani nikt z jego najbliższego otoczenia nie
będzie chciał mieć do czynienia z funduszami inwestycyjnymi. Po
wyjaśnieniu, że produkt, który mu przedstawiono to nie do
końca to samo co otwarty fundusz
inwestycyjny i że w FIO może wpłacać dowolne kwoty i
wypłacać kiedy chce, znów powrócił pomysł
zainwestowania części środków w jednym z krajowych
towarzystw funduszy
inwestycyjnych.
Drugi z moich
rozmówców jest już po studiach i jest u progu
kariery zawodowej w dużym mieście. Podczas rozmowy o finansowaniu
wczasów za granicą pojawił się temat oszczędzania i funduszy
inwestycyjnych. Niestety, mój rozmówca należał do
wyznawców zasady, że wszystkie zaoszczędzone pieniądze
należy trzymać na nieoprocentowanym koncie osobistym, za prowadzenie
którego bank pobiera kilka złotych miesięcznie. Lokata też nie wchodziła w grę, bo
środków do ulokowania nie ma zbyt wiele, a dla kilkunastu
złotych zysku nie ma sensu zamrażanie gotówki i załatwianie
formalności w banku.
Rozmówca
zgodził się ze mną, że więcej mógłby zyskać na funduszu. O
możliwościach jakie dają fundusze
inwestycyjne
słyszał wszak nie raz. Dlaczego więc nie kupował do tej pory jednostek
żadnego z funduszy? Bał się ryzyka. Nikt nie
wytłumaczył mu prostym, przystępnym językiem, że są fundusze
bezpieczne,
w których ryzyko utraty wszystkich środków w
ciągu pół roku jest znikome. Nie wiedział też m.in., że może
wpłacić zaledwie 100, 200 czy 500 złotych i że pieniądze te nie
przepadną wraz z bankructwem funduszu
(sic!).
Obaj moi
rozmówcy byli zainteresowani oszczędzaniem. Obaj mieli
nadwyżki finansowe, które leżały w banku i przegrywały z
inflacją. Obaj wiedzieli też o tym, że istnieją fundusze inwestycyjne i
że dają większe możliwości pomnażania oszczędności niż lokata bankowa.
Żaden z nich nie zdecydował się na zakup jednostek uczestnictwa.
Niestety, obaj mieli niepełne i nieprawdziwe informacje nt. otwartych funduszy
inwestycyjnych.
Od kilku lat zwraca
się uwagę na wzrost świadomości finansowej naszego społeczeństwa.
Podkreśla się, że zwłaszcza osoby młode są już dobrze poinformowane w
kwestiach dotyczących ich finansów osobistych. Ciągle jednak
wiedza ta jest za mała i niekompletna. Mamy świadomość istnienia
różnych instrumentów i możliwości, ale nie wiemy,
jak funkcjonują i jak z nich korzystać.
autor: Maciej Jaszczyk
źródło:
Multifund.pl
Kredyty mieszkaniowe, gotówkowe - Usługi finansowe